Zdjęcia z wypraw i imprez

Pliszka 2014 relacja - MAPKA

 

Spływ rzeką Pliszką zaplanowaliśmy na majówkę, sprzęt był gotowy juz kilka dni wcześniej, wszystko układało się dobrze, na wodę zeszliśmy z lekkim poślizgiem czasowym. Świetna rzeka: nie głęboka, z dość mocnym nurtem i wystającymi kamieniami a dookoła dzika przyroda. Pierwszego dnia odpowiednia pogoda na spływ kajakowy - słońce zakryte delikatnymi chmurami. Po kilku godzinach płynięcia rzeką wpłynęliśmy na jezioro, potem kolejne. Zgodnie z planem obok jeziora mieliśmy zrobić obóz. Na cyplu znajdowało się pole namiotowe z wiatą, miejscem na ognisko, drewnem i wodą z pompy - gospodarz twierdził, że jest to woda pitna. Za pole zapłaciliśmy po 5 zł, było warto ponieważ jak sie później okazało na niebie ukazała się ogromna czarna chmura a z niej padał deszcz przez kilkanaście godzin. Wieczór był spokojny, rozbiliśmy namioty, rozpaliliśmy ognisko, zaczęliśmy biesiadowanie. W nocy zaczęło padać, rano jak wstaliśmy oczywiście lało i pod wiatą, przy ognisku powoli pakowaliśmy przemoczony sprzęt i zjedliśmy śniadanie potem wczesny obiad. Około południa mimo, iż wciąż padało a termometr wskazywał 3 stopnie C., zdecydowaliśmy się kontynuować spływ. Za jeziorem rzeka zdecydowanie przyśpieszyła, mimo deszczu i niskiej temperatury adrenalina ogrzewała nas od wewnątrz, pozostałości po młynach spiętrzały wodę tworząc kaskady. Pierwszą z nich udało sie pokonać, następną zdecydowaliśmy sie ominąć mimo, iż była ona do przeskoczenia ale istniało ryzyko wywrotki a w tych warunkach pogodowych nikt nie chciał ryzykować. W międzyczasie popadało gradem i wcale nie zapowiadało się, że pogoda się poprawi. Pod wieczór, zmarznięci i mokrzy zdecydowaliśmy, że przerwiemy spływ. To było drugie podejście do rzeki i za każdym razem w różnych okolicznościach musieliśmy ten spływ skrócić. Rzeka świetnie nadaje się na spływy kajakowe i na pewno na nią wrócimy. Nie poddamy sie i przepłyniemy cały spławny odcinek Pliszki.